Armia tybetańska

„Tego wieczoru dowiedziałam się jeszcze, że rekrutacja do służby wojskowej przebiega w dolinie Ngulczu niemal identycznie jak w południowym Khamie. Pewna liczba mężczyzn z wioski została zwerbowana do wojska, mieszkali nadal u siebie i wykonywali swoją pracę, ale musieli stawić się na każde wezwanie władz, by wziąć udział w działaniach wojennych lub wykonywać inne zadania wchodzące w zakres obowiązków tybetańskiego żołnierza. Ci pól-żołnierze korzystali z pewnych benefitów, na przykład częściowego lub całkowitego zwolnienia od podatków i przymusowych robót, nikiedy otrzymywali też niewielkie wynagrodzenie, na ogół w naturze.

Natomiast właściwa armia składała się z żołnierzy zawodowych, pobierających żołd, szkolonych w Gjance sumptem Anglików. Nieźle uzbrojeni w europejskie karabiny starego typu byli zdolni trzymać w posłuchu lub pokonać kiepsko zorganizowane oddziały dzielnych Chińczyków z Sichuanu, natomiast żołnierze dowolnego zachodniego państwa mogli ich rozgromić bez trudu”.

Alexandra David-Neel – PODRÓŻ DO LHASY (strona 114)

Książka jest dostępna tutaj:

Dodaj komentarz