Thubten Cziedryn – Lamrim

„Gdy jako pierwsze pokolenie ludzi świata Zachodu poznawaliśmy lamrim, mówiono nam, że w tych tekstach znajduje się wszystko, co potrzebujemy wiedzieć, a chcą osiągnąć przebudzenie, musimy jedynie studiować te materiały, a następnie metodycznie i prawidłowo praktykować zawarte tam nauki.

Jak się jednak okazało, nie wszystko było takie proste. Od samego początku obcowania z lamrimem mieliśmy wątpliwości dotyczące zagadnień, które były oczywiste dla naszych tybetańskich nauczycieli. Cenne ludzie życie, jedna z wstępnych medytacji lamrimu, mówi o tym, ile szczęścia mieliśmy, rodząc się jako istoty ludzie, a nie jako istoty piekielne, głodne duchy czy zwierzęta. Tybetańczycy wychowani w kulturze, w której wierzy się w reinkarnację i różne formy egzystencji, przyjmują te słowa bez zastrzeżeń. Dla tych spośród nas, którzy wychowali się w tradycji chrześcijańskiej, judaistycznej lub świeckiej, w poczuciu szacunku dla nauki, nie było to już takie łatwe.

Co więcej, gdy nasi tybetańscy nauczyciele mówili o tym, że wszelkie zjawiska nie posiadają prawdziwej egzystencji, my zadawaliśmy sobie pytanie: „Czy Bóg istnieje?”. Kiedy uczyli nas o braku jaźni, my próbowaliśmy odnaleźć nasze dusze lub nasze prawdziwe ja. Gdy tłumaczyli nam współzależne powstawanie, nas pochłaniało szukanie jednej, absolutnej prawdy, która byłaby niezależna od reszty. Nasze poglądy nie były po prostu zbieżne na płaszczyźnie filozoficznej.

Tradycyjny sposób przedstawiania tych nauk zakładał, że odbiorcy wierzą w Buddę, Dharmę i Sanghę, a do tego nie żywią żadnych wątpliwości dotyczących instytucji religijnych oraz kwestii związanych z autorytetem. Takie nauczanie było kierowane do ludzi, którzy potrafili oddzielić swoje potrzeby emocjonalne od praktyki duchowej i byli w stanie właściwie zrozumieć przedstawiane im mądrości. U podstaw tych nauk leżało na przykład założenie, że nie będziemy przytłoczeni poczuciem winy, gdy zaczniemy rozważać nasze szkodliwe czyny, nie będziemy ostro krytykować samych siebie podczas kontemplowania ujemnych stron egocentryzmu., a do tego nie poddamy się typowej dla naszej kultury tendencji, by czcić osoby wyróżniające się charyzmą.

My ludzie świata Zachodu, zakładaliśmy z kolei, że wszyscy tybetańscy nauczyciele są buddami, a wartości, wśród których dorastaliśmy – demokracja, równe traktowanie płci, troska o środowisko naturalne i tak dalej – będą w idealny sposób ucieleśniane przez tybetańskie społeczeństwo.

Wszystkie te założenia przejmowane przez obie strony okazały się błędne, a po pewnym czasie wielu przedstawicieli kultury Zachodu zaczęło mieć problemy ze studiowaniem i praktykowaniem Dharmy. Różnice kulturowe przysparzały wielu problemów zarówno nam, jak i naszym duchowym przewodnikom, którzy dokładali wszelkich starań, by uczyć ludzi spoglądajacych na życie z persektywy stanowiącej dla nich coś zupełnie nowego. Minęło wiele lat, nim wszyscy zrozumieliśmy, że ludzie świata Zachodu potrzebując nauk, które przygotowałyby ich do studiowania lamrimu. Żebyśmy mogli poznać Dharmę, stopnie ścieżki musiały zaczynać się materiałem uwzględniającym nasze usposobienie.

Jego Świętobliwość Dalajlama zrozumiał ten fakt i dostosował do niego swoje nauki wygłaszane na Zachodzie. Zamiast zaczynać od kwestii polegania na duchowym przewodniku wzniesionym do rangi buddy, traktował jako punkt wyjścia dwie prawdy – to, jaki jest pozorny obraz rzeczy, i to, jaka jest ich prawdziwa natura. Nie mówił nam, że wystarczy powtórzyć kilka razy daną mantrę, by uniknąć odrodzenia się w piekle; skupiał się natomiast na objaśnianiu czterech prawd, które poznali ludzie określani mianem arja – ci, którzy zyskali bezpośredni wgląd w ostateczna naturę rzeczywistości. Zamiast mówić, że picie poświęconej wody może oczyścić eony szkodliwej karmy, przedstawiał nam nauki o naturze umysłu, oddziaływaniu uciążliwości mentalnych, a także możliwość osiągnięcia wyzwolenia. Zanurzając się w filozofię skrywającą się za buddyjskim światopoglądem, nakłaniał nas do tego, byśmy dogłębnie przemyśleli te kwestie. Wzywał nas do tego, byśmy nie wierzyli naszemu gniewowi i otworzyli serca, okazując współczucie wszystkim czującym istotom. Prezentował rzeczowe podejście, a gdy dowiedział się, ze wbrew temu, co głoszą buddyjskie święte księgi, Ziemia wcale nie jest płaska i krąży wokół Słońca, szybko przyznał, iż w sytuacji, w której nauka udowadnia coś w niepodważalny sposób, powinniśmy to zaakceptować i nie upierać się przy zawartych w świętych księgach twierdzeniach sugerujących coś przeciwnego”.

Thubten Cziedryn

Dalajlama XIV / Thubten Cziedryn – PODĄŻAJ ŚCIEŻKĄ BUDDY (strony 14-16)

Dodaj komentarz