PRZEBUDZENIE WOJOWNIKA

PRZEBUDZENIE WOJOWNIKA wybór Rick Fields

Tytuł oryginału: The Awakened Warrior (1994)

Przekład: Edyta Szydłowska

Wydawnictwo: LIMBUS

Wydanie I: 1995

ISBN: 83-85475-63-X

Stron: 320

Oprawa: miękka

Pozycja w katalogu BTwP: 0060

Fragmenty:

„Milarepa z namaszczeniem poprawił szatę i wniósł naręcze drewna do jaskini. Wszedłszy do groty przeraził się pięć hinduskich demonów o oczach wielkich jak spodki. Jeden z demonów siedział na łóżku i nauczał, a dwóch słuchało jako kazania. Inny przygotowywał i podawał jedzenie, a ostatni z demonów studiował księgi Milarepy.

Otrząsnąwszy się z przerażenia, Milarepa pomyślał: „Muszą to być magiczne duchy, posłańcy miejscowych bóstw, które mnie nie lubią. Nigdy nie złożyłem im darów ani dziękczynienia, chociaż mieszkam tu od dawna”. Tak więc Milarepa zaczął śpiewać „Dziękczynną pieśń do bóstw doliny Czerwony Skalny Klejnot”:

Ciche miejsce, gdzie stoi moja chata, 

Podoba się Buddom, 

Miejsce, gdzie wszędy dostojne istoty,

Pod ich ochroną żyję.

W górze, nad doliną Czerwony Skalny Klejnot

Suną białe obłoki;

U dołu spokojnie płynie rzeka Tsang;

Pośrodku krążą dzikie sępy.

W kwiatach brzęczą pszczoły, 

wonią oszołomione;

Pośród drzew fruwają ptaki, 

Wypełniają powietrze śpiewem.

W dolinie Czerwony Skalny Klejnot

Lotu uczą się młode wróble,

Małpki uwielbiają skakać i huśtać się na gałęzi,

A wszelki zwierz biegać i ścigać się,

Podczas gdy ja… uwielbiam medytować.

Wy, tego miejsca demony, duchy i bogowie,

Milarepy przyjaciele,

Wypijcie nektar dobra i miłości,

Potem wróćcie w swój dom.

Mimo śpiewu pustelnika, hinduskie demony nie zniknęły i nadal złowrogo mu się przypatrywały. Dwa spośród nich podeszły bliżej, jeden wykrzywiając twarz i przygryzając dolną wargę, drugi zaś przeraźliwie zgrzytając zębami. Trzeci, zachodząc pustelnika od tyłu, śmiał się głośno i złośliwie, nawet wrzeszczał. Wszystkie demony próbowały przestraszyć Milarepę złowróżbnymi grymasami i gestami.

Milarepa przekonany o ich złych zamiarach, rozpoczął Medytację Gniewnego Buddy i z mocą wyrecytował potężne zaklęcie. Jednak złe demony nie odeszły. Zaczął więc z wielkim uczuciem nauczać je doktryny dharmy – mimo to nadal nie zniknęły.

Wreszcie Milarepa oświadczył: „na łaskę Marpy, przecież w pełni pojmuję, że wszystkie istoty i wszelkie zjawiska są wytworem umysłu. Umysł jest przezroczysta pustką. Jakiż więc z tego wniosek, jakże jestem głupi, próbując fizycznie walczyć z tym zjawiskiem”.

Wówczas, nie odczuwając już najmniejszego strachu, Milarepa zaśpiewał „Pieśń spełnienia”:

Ojcze Mędrcu, zwycięzco Czterech Demonów,

Pokłon tobie, Marpo Tłumaczu.

Ja, którego widzisz, nazywany człowiekiem,

Syn Darsena Gharmo, wzrosłem chroniony łonem matki.

Będąc dzieckiem spałem w kołysce,

Młodzieńcem – pilnowałem drzwi,

Stałem się mężczyzną i zamieszkałem na wysokiej górze.

Choć burza na ośnieżonym szczycie niesie przerażenie,

Nie czują strachu.

Choć przepaści strome i niebezpieczne,

Nie boją się!

Ja, którego widzisz, nazywany człowiekiem,

Syn Złotego Orła;

W jajku tworzyłem swe skrzydła i pióra;

Będąc dzieckiem spałem w kołysce,

Młodzieńcem – pilnowałem drzwi;

Stałem się mężczyzną i wzleciałem w niebo.

Choć niebo pnie się wzwyż i wszerz, nie czują strachu;

Choć droga stroma, wąska, nie boją się.

Ja, którego widzisz, nazywany człowiekiem,

Syn Nja Czen Jor Mo, Króla ryb,

W łonie matki utoczyłem swe oczy złote;

Będąc dzieckiem spałem w kołysce;

Młodzieńcem – poznałem sztukę pływania.

Stałem się mężczyzną i wypłynąłem na bezkres oceanu.

Choć wzburzenie fal lęk niesie,

Nie czują strachu;

Choć grożą rybom haczyki, nie boję się.

Ja, którego widzisz, nazywany człowiekiem,

Syn Ghanju Lamas,

W łonie matki krzepła moja wiara.

Będąc dzieckiem przekroczyłem wrota Dharmy,

Młodzieńcem – studiowałem nauki Buddy;

Stałem się mężczyzną i samotnie mieszkałem w jaskiniach,

Choć mnogość demonów, duchów, diabłów,

Nie boję się.

Łapy śnieżnej pantery nie ulegną mrozom,

Nie byłaby wszak godna

Imienia – Władcy

Tego, co Dzierży Trzy Doskonałości Moce.

Orzeł nie upadnie z nieba;

Gdyby to uczynił, popadłby w absurd.

Sztaby żelaza nie skruszysz kamieniem;

Inaczej zbędnym topienie kruszcu z rudy głazu.

Ja, Milarepa, nie drżę przed demonem, ni złych duchów rojem;

Gdybym uląkł się, za nic

Ma Pełnia i Oświecenia ostoja.

Duchy i demony, wraże Dharmie,

Dziś witam was!

Mile goszczę!

Błagam, zostańcie, nie śpieszcie odejść;

Będziemy rozmową zabawiać się społy.

Musicie odejść, lecz nocą zostańcie,

By stawić Czarną Dharmę przecie Białej,

Aż ostanie zwycięzca.

Nim przybyliście padła przysięga

Nużać Milarepę w odmętach nieszczęścia.

Odchodząc bez spełnienia obietnic tak ważkich,

Poznacie słowa hańby i gorzki smak porażki.

Milarepa pokrzepiony wstał i bez wahania rzucił się na demony. Przerażone, skurczyły się, przewracając oczyma i drżąc gwałtownie. Potem zaczęły kręcić się w kółko, wirować. Wreszcie zlały się w jedno i zniknęły.

„To był Król Demonów, Vinajaka, Stworzyciel Przeszkód; przyszedł tu w poszukiwaniu okazji dokonania czegoś złego – pomyślał Milarepa. „Zapewne i burza byłe jego sprawką. Dzięki łasce mego Guru nie miał ksztyny szansy wyrządzić mi krzywdę”.

Dzięki temu doświadczeniu Milarepa doznał niezmierzonego rozwoju swej duchowości.