Robert Wright – Wybierając czerwoną pigułkę

Zachodni buddyści, na długo przed powstaniem filmu Matrix, byli przekonani, że świat to swego rodzaju iluzja — nie totalna halucynacja, lecz znacznie zniekształcony obraz rzeczywistości, który wypacza podejście ludzi do życia i niesie ze sobą szkodliwe konsekwencje zarówno dla nich, jak też dla ich otoczenia. Czuli, że dzięki buddyzmowi i medytacji mają bardziej klarowny obraz świata. W ich odczuciu Matrix był trafną alegorią przemiany, którą sami przeszli, dlatego otrzymał miano „filmu dharmicznego”. Słowo dharma ma kilka znaczeń: jest to zarówno nauczanie Buddy, jak i ścieżka, którą należy podążać, stosując jego nauki. W efekcie do obiegu weszło nowe sformułowanie oznaczające „podążam drogą dharmy” — „wybieram czerwoną pigułkę”.

Obejrzałem Matriksa w 1999 roku, gdy tylko wszedł do kin, a kilka miesięcy później odkryłem, że łączy mnie z tym filmem pewna więź. W ramach przygotowań do roli Neo Keanu Reeves otrzymał od rodzeństwa Wachowski, czyli reżyserów filmu, trzy publikacje, w tym moją książkę wydaną kilka lat wcześniej — Moralne zwierzę. Dlaczego jesteśmy tacy, a nie inni: psychologia ewolucyjna a życie codzienne.

Nie jestem pewien, jaki związek między moją książką a Matriksem dostrzegli twórcy filmu. Wiem natomiast, jak ja to widzę. Psychologię ewolucyjną można definiować na wiele rozmaitych sposobów, ja w książce Moralne zwierzę zrobiłem to następująco: jest to nauka o tym, jak za pomocą doboru naturalnego ludzki mózg został ukształtowany, by nas zwodzić, a nawet zniewalać.

Nie zrozum mnie źle, dobór naturalny ma swoje zalety i cieszę się, że dzięki niemu pojawiłem się na świecie, przecież nie byłoby mnie tu, gdyby nie dobór naturalny — z tego, co wiem, wszechświat nie oferuje innej opcji. Bycie produktem ewolucji nie oznacza wyłącznie zniewolenia i życia w ułudzie. Dzięki ewolucji mózg wzmacnia człowieka na wiele sposobów oraz zapewnia dość dokładny ogląd rzeczywistości.

Pamiętajmy jednak, że dobór naturalny dba tylko o jeden cel (powinienem wstawić „dba” w cudzysłów, ponieważ mówię o ślepym procesie, a nie świadomym twórcy). Tym celem jest przekazanie materiału genetycznego następnym pokoleniom. Właściwości genetyczne, które dawniej służyły przedłużeniu gatunku, rozwinęły się, natomiast pozostałe zostały zaniedbane. Wśród cech, które trwały tę próbę, znalazły się cechy psychiczne — w tym struktury i algorytmy wbudowane w ludzki mózg, które kształtują nasze codzienne doświadczenia. Jeśli zatem zastanawiasz się, jakie myśli, uczucia i percepcje prowadzą nas przez życie, zapewniam cię, że nie te, które dają najbardziej precyzyjny i dokładny obraz rzeczywistości. Nie, odpowiedź na najbardziej podstawowym poziomie brzmi: są to myśli, uczucia i percepcje, które pozwalały naszym przodkom zapewnić przetrwanie gatunku. To, czy właściwie odzwierciedlają one rzeczywistość, jest bez znaczenia. Nic więc dziwnego, że nie zawsze robią to dobrze. Ludzki mózg został zaprojektowany między innymi do tego, by nas zwodzić.

Nie ma w tym nic złego! Niektóre z najszczęśliwszych momentów w moim życiu były efektem złudzeń — na przykład głębokiej wiary w to, że kiedy wypadnie mi ząb, odwiedzi mnie Wróżka-Zębuszka. Niestety ułuda generuje także złe przeżycia. Nie chodzi mi wyłącznie o zdarzenia, które z perspektywy czasu są oczywistym złudzeniem na kształt koszmarów sennych. Mam na myśli także sytuacje mniej oczywiste, na przykład bezsenność wywołaną niepokojem; uczucie beznadziei, a nawet kilkudniowej depresji; nienawiść do innych i wybuchy, które mogą nieść chwilową ulgę, lecz z czasem niszczą człowieka; nienawiść skierowaną przeciwko sobie samemu; chciwość i przymus kupienia, zjedzenia lub wypicia czegoś, co nie służy naszemu dobremu samopoczuciu.

Chociaż te emocje — niepokój, rozpacz, nienawiść, chciwość — nie są takimi urojeniami jak koszmar senny, to jeśli się nad nimi zastanowimy, dojdziemy do wniosku, że niosą w sobie ładunek ułudy, bez którego żyje się lepiej.

Pomyśl tylko, skoro człowiekowi może być bez tego lepiej, to jaka poprawa może zajść w skali świata. Przecież takie emocje jak beznadzieja, chciwość, złość mają potencjał wywoływania wojen i dopuszczania się potworności. Jeśli zatem się nie mylę i to, co mówię, jest prawdą — jeśli te podstawowe źródła ludzkiego cierpienia i okrucieństwa są rzeczywiście w dużym stopniu efektem ułudy — warto wydobyć ją na światło dzienne.

Robert Wright – DLACZEGO BUDDYZM JEST PRAWDZIWY (strony 13-15)