Darryl Reanney – Lęk przed śmiercią

Aby zrozumieć mechanizm lęku przed śmiercią, spróbujmy zanalizować inne głęboko zakorzenione fobie, także sprowadzające się do obawy przed biologiczną eksterminacją. Są to: lęk wysokości, klaustrofobia i agorafobia. Fobie te odziedziczyliśmy po naszych przodkach, innych kręgowcach.Antenatami człowieka były żyjące na drzewach zwierzęta, które w krytycznym momencie ewolucji zeszły na otwartą przestrzeń sawanny. Instynktowny lęk przed upadkiem z wysokości jest zrozumiały u stworzenia prowadzącego nadrzewny tryb życia. Zwierzę ścigane przez drapieżnika obawia się wpaść w pułapkę, z której nie ma ucieczki. Obawa ta jest prawdopodobnie odległą przyczyną lęku zwanego klaustrofobią. Zrozumiały jest także lęk przed zaskoczeniem w otwartej przestrzeni, gdzie nie można się schować. Taka jest być może odległa geneza schorzenia, które nazywamy agorafobią.

O agorafobii mogę mówić na podstawie własnego doświadczenia, gdyż cierpię na nią od osiemnastego roku życia. Nie ma ona wpływu na moje funkcjonowanie, nie jest widoczna dla innych, narzuca mi jednak pewne ograniczenia. Fizyk nazwałby ją prawdopodobnie stanem krytycznym, jeśli bowiem przekroczę określone granice, wówczas, w skrajnych sytuacjach, przeżywam katastroficzny lęk. Jak większość ofiar fobii, utrzymuję się na powierzchni życia tylko za pomocą swego rodzaju koła ratunkowego: walczę z lękiem, powtarzając sobie, że przyjaciele są w pobliżu. Jest to iluzja, ale tylko dzięki niej prowadzę normalne życie.

Fobia, którą opisałem powyżej, ma pewne cechy wspólne z lękiem przed śmiercią. Myśl o śmierci towarzyszy nam zawsze, choć na co dzień jest zepchnięta gdzieś na obrzeża świadomości. Zdolność do celowego działania, mimo nieustającej groźby śmierci, zależy od mechanizmów, które przyrównałem do koła ratunkowego. Mechanizmy te, obecne we wszystkich chyba kulturach i epokach, niezależnie od swej formy mają jeden element wspólny. Jest nim iluzja, że życie nie kończy się wraz ze śmiercią. Twórcy psychoanalizy, Freud i Jung, twierdzą, że wiara w życie pozagrobowe jest podstawowym elementem życia duchowego człowieka. Freud uważał, że wiara ta jest najstarszym, najsilniejszym i najbardziej uporczywym marzeniem ludzkości, a Jung pisał, że idea życia pozagrobowego znana jest na całym świecie. W ciągu ostatniego stulecia w krajach Zachodu nastąpił upadek wiary w życie pozagrobowe. Prowadzi to nieuchronnie do wewnętrznego okaleczenia i typowych współczesnych przypadłości: lęku i eskapizmu. Zdaję sobie oczywiście sprawę, że niepokoje współczesnego człowieka mają również inne, ważkie przyczyny, ale wszechobecny strach przed śmiercią ma także w nich swój udział.

Z pozoru są to fakty znane. Nie mówię jednak o nich z socjologicznego lub psychologicznego punktu widzenia. Jestem biologiem i twierdzę, że upadek religii spowodował większe zagrożenie niż zdajemy sobie z tego sprawę. Aby zrozumieć, czym naprawdę jest śmierć, musimy się dowiedzieć, jak zjawisko to ukształtowało się w toku ewolucji, i zastanowić się nad fizjologicznymi reakcjami na groźbę utraty życia.

Każde żywe stworzenie jest skomplikowaną fabryką chemiczną, a zatem o jego przetrwaniu decydują prawa fizyki i chemii. Głównym elementem tej obdarzonej życiem maszyny jest pętla ujemnego sprzężenia zwrotnego. Polega ona na tym, że każde zakłócenie równowagi danego układu wyzwala reakcję, której celem jest przywrócenie stanu pierwotnego. Na tej samej zasadzie działa termostat. Jeśli wskaźnik termostatu nastawiony jest na przykład na temperaturę 22°C, to spadek poniżej tej wartości wyzwala automatycznie pompowanie ciepłego powietrza, póki nie zostanie osiągnięta żądana wartość temperatury, a wtedy termostat przestaje działać. Mówiąc językiem biologii, spadek temperatury jest bodźcem, pompowanie powietrza – reakcją naprawczą.

Sprzężenie zwrotne jest motywem przewodnim życia, stwierdza się je na poziomie pojedynczych komórek i na poziomie złożonych organizmów wielokomórkowych. Przyjrzyjmy się, jak działa sprzężenie zwrotne na poziomie behawioralnym, na przykład gdy tygrys, zwierzę mięsożerne, zagraża gazeli, zwierzęciu trawożernemu. Już sam widok tygrysa (bodziec) wywołuje ucieczkę przed niebezpieczeństwem, czyli reakcję unikania. W reakcji tej ważną rolę odgrywa substancja chemiczna zwana adrenaliną. Adrenalina powoduje przestrojenie organizmu zwierzęcia, wprowadza je w stan pogotowia. Gdy niebezpieczeństwo minie, produkcja adrenaliny spada i organizm wraca do równowagi.

Nie ma to znaczenia, jaki bodziec powoduje reakcję ucieczki. Niezależnie od jego rodzaju zwierzę zawsze ucieka przed śmiercią, w ścisłym znaczeniu tego słowa. Tylko człowiek, jedyny spośród stworzeń, wie, że nigdy nie uniknie śmierci. Wiedza ta jest sprzeczna z zasadami biologii. Przez 3,5 miliarda lat w toku ewolucji powstał program genetyczny, który nakazuje człowiekowi adaptować się do każdego zagrożenia, przetrwać i powrócić do równowagi. Wiara była jedynym sposobem rozwikłania tej sprzeczności. Tworząc bogów i obdarzając ich nieśmiertelnością, człowiek mógł egzystować w cieniu miecza. Nie zdołał umknąć śmierci, ale mógł podjąć ukierunkowane na cel działanie: rytuały, które zgodnie z tradycją miały mu zapewnić życie po śmierci.

Ludzie wychowani w tradycji judeochrześcijańskiej traktują życie pozagrobowe jako fakt oczywisty, choćby nawet przestali w nie wierzyć.

Darryl Reanney – ŚMIERĆ WIECZNOŚCI (strony 31-34)