Czagdud Tulku – Kontemplacja własnej śmierci

Kontemplujmy własną śmierć. Wyobraźmy sobie, że za chwilę naprawdę wkroczymy na ścieżkę, z której nie ma odwrotu. Jak najbardziej realnie wyobrażajmy sobie różne dramatyczne scenariusze – katastrofę lotniczą, wypadek samochodowy, nieuleczalną chorobę, pchnięcie nożem przez ulicznego bandytę. Niech dzięki sile wyobraźni każde to wydarzenie stanie się niemal rzeczywiste. Każdy, dowolny scenariusz jest prawdopodobny, ponieważ nie wiemy, gdzie i kiedy zaskoczy nas śmierć.

Ludzie często lękają się takich rozmyślań: „Czy nie wywołam tym wilka z lasu?”. Gdyby wszystko, o czym pomyślimy, miało się spełnić, nie wystarczyłoby na to życia… Rozmyślanie o śmierci nie przywołuje jej, za to przygotowuje skutecznie na jej nadejście. Śmiało więc wyobrażajmy sobie, tak jasno jak się da, szczegóły swojego konania: „Odczuwam kłujący ból w piersi. To serce! Mam atak serca! Słyszę wycie karetki pogotowia. Kładą mnie na nosze, żona szlocha, pies szaleje. Sanitariusze potykają się na schodach. Światła ambulansu migoczą, wokół chaos, oślepiające światło sali operacyjnej… Przypadkiem podsłuchuję lekarza – Przykro mi pani Kowalska, ale stan męża jest bardzo poważny. Może z tego nie wyjść! Żona patrzy na mnie. Jest oszołomiona i zdruzgotana. Jest ostatnim ogniwem łączącym mnie z tym światem, a ja nie mogę wykrztusić słowa. Już jej nie widzę. Czuję się taki samotny, bezradny… Umieram, ale przecież wszystkich to czeka. Moje życie przypomina sen, który właśnie się kończy. Śmierć wydaje się tuż, tuż! Ale zarazem wiem, że przedtem umierałem wiele razy – życie i śmierć to stany przejściowe, których muszę doświadczyć. Najlepsze, co mam na taką okazję, to modlitwa, siła medytacji oraz duchowa więź z istotą mądrości, którą obdarzyłem zaufaniem”.

Z głębi serca i umysłu ofiarujmy teraz całe zebrane za życia dobro dla pożytku wszystkich innych, bez lgnięcia do czegokolwiek”.

Czagdud Tulku – SZTUKA UMIERANIA (strony 33-35)