Khandro Tseringma Rinpocze – Odkrywanie natury umysłu

„Oświecenie Buddy nie miało nic wspólnego ze stawaniem się czymś lub kimś innym. Miało ono związek z rozpoznaniem wewnętrznej ludzkiej natury, która jest absolutną prawdą. Nazwijmy to podstawową dobrocią, wewnętrzną mądrością lub naturą buddy – z ostatecznego punktu widzenia i od samego początku – jest to wrodzona natura wszystkich czujących istot. I to jest rdzeń istoty buddyjskiego zrozumienia i praktyki. Ale co można powiedzieć o absolutnej prawdzie?

Kiedy dorastałam, miałam wielkie szczęście uczęszczać do katolickiej szkoły klasztornej przez połowę każdego dnia i doświadczać tej formy edukacji. Zakonnice katolickie były hojne, miłe i bardzo skromne oraz bezpośrednie: „Powinnaś robić to, a nie robić tamtego; i rób to w ten sposób, a nie w tamten”. Dla mnie było to bardzo fajne, ponieważ druga połowa dnia upływała na studiowaniu Dharmy w klasztorze, gdzie nic z tego, co powiedziano, nie wydawało się właściwe. Było to szczególnie prawdziwe w moich buntowniczych latach nastoletnich, kiedy uczyliśmy się logiki madhjamaki.

Madhjamaka to podstawowa buddyjska logika filozoficznego badania. Zajmuje się ona przede wszystkim absolutną prawdą i niemożliwością wyrażenia absolutnej prawdy w pojęciu (koncepcie). Tak jak w niektórych filozofiach greckich, prawda nigdy nie może być wyrażona; cokolwiek twierdzi się, że jest prawdą, jest po prostu obalane. W ten sposób nie można powiedzieć, czym prawda jest; można jedynie powiedzieć, czym prawda nie jest.

Dla nastolatki brak uzyskania jednoznacznej odpowiedzi był bardzo frustrujący: „To nie jest właściwe, tamto nie jest właściwe; to fabrykacja, koncept mentalny, myśl. Tak, jej naturą jest pustka, ale nie, nie jest pusta. A czym jest myśl?” Bez względu na to, jaką odpowiedź wymyśliłaś, nie była ona właściwa, a trzymanie się jej mogło być postrzegane jako chwytanie się lub arogancja. Frustracja rosła i w końcu poszłam do Jego Świątobliwości Mindrollinga Triczena, mojego rdzennego nauczyciela i ojca, i zapytałam: „Dlaczego buddyzm jest tak skomplikowany? Wydaje się tak niepotrzebnie skomplikowany”.

Na to Rinpocze odpowiedział: „Kiedy Budda osiągnął urzeczywistnienie i oświecenie, próbował wyłożyć to, co uznał za prawdę, ale nikt nie wydawał się tego rozumieć”. Mówi się, że przez prawie siedem tygodni po tym wydarzeniu Budda nie nauczał. W końcu zaczął nauczać tego, co jest teraz znane jako początek buddyzmu, czyli pierwszego obrotu kołem Dharmy. Potem nastąpił drugi obrót koła, a późniejsze liczne nauki Buddy są określane jako trzeci obrót koła Dharmy.

Dziś prostota tego, czego Budda nauczał w pierwszym i drugim obrocie, może wydawać się niemal ironiczna. Powiedziano nam, że istnieje cierpienie. Istnieje przyczyna cierpienia. I jeśli chcemy, aby cierpienie ustało, istnieje ścieżka praktyki, która prowadzi nas od przyczyny do ustania cierpienia. Jest to bardzo proste, a jednak zaczęło to stanowić bardzo złożoną filozofię.

Dorastając, zawsze winiłam tę pierwszą grupę ludzi, którzy nie zrozumieli tego, co Budda faktycznie odkrył. Gdyby tylko byli w stanie pojąć bezpośrednią prezentację absolutnej prawdy, nie musielibyśmy teraz cierpieć z powodu tych wszystkich analiz, medytacji, metod, rytuałów i wysoce złożonej filozofii, jaką jest dzisiejszy buddyzm! Ale z całą powagą, prawda o cierpieniu i jego przyczynie jest dziś tak samo prawdziwa, jak dwa tysiące pięćset lat temu. I aby w pełni zrealizować dobroć, życzliwość i szczęście w nas samych, musimy je zrozumieć.

Uświadomiwszy sobie przyczynę cierpienia i jego ustanie, co ma być uniwersalną prawdą, Budda dostrzegł fundamentalną odpowiedzialność każdego człowieka. Jeśli chcemy, aby nasze własne życie, życie innych oraz życie naszej planety było spełnione i dobre, musimy przyjąć odpowiedzialność za kultywowanie najlepszych cech naszych ludzkich umysłów i postępowania. Czytając dalej, zobaczysz, jak i dlaczego tak jest.

Intencją nauk Buddy było przekazanie prawdy o tej odpowiedzialności. Do przeniesienia tej perspektywy w praktykę, potrzebujemy okiełznać umysł, stąd też nauczano o znaczeniu medytacji. Nie musisz być buddystą, aby zrozumieć tę perspektywę i praktykę. Opierając się na bezpośrednim doświadczeniu i swoim własnym mądrym umyśle, zasadniczo robisz to, co robił sam Budda.

To, o czym nauczał Budda, dotyczyło potencjału ludzkiego umysłu i jego właściwości, a to niekoniecznie jest buddyjskie. Każda nauka czy metoda, buddyjska czy nie, która pomaga nam rozwijać takie cechy, zasługuje na wielkie uznanie. Każda nauka, która pomaga nam zlokalizować naszą wewnętrzną dobroć i zadowolenie, zamiast nieustannego poszukiwania szczęścia na zewnątrz, jest absolutnie wspaniała. Rosnące zainteresowanie medytacją i kontemplacją jest wspaniałe. Cudowna jest też wytrwałość populacji świata w okazywaniu swoich dobrych ludzkich cech i współistnieniu z pewną dozą zdrowego rozsądku.

Ponieważ niektóre z tych nauk po prostu pochodzą z nauczania Buddy Siakjamuniego, wielu z nas, którzy je praktykują, odnosi się do siebie jako do buddyjskich praktykujących. W pewnym momencie odniesienie do bycia buddystą staje się nieistotne, ale na razie nie mamy innej etykiety”.

– Khandro Tseringma Rinpocze