Thubten Cziedryn – Marketing Dharmy
KIEDY ZWRACAMY SIĘ KU duchowości, możemy myśleć, że dla wyższych celów zostawiamy za sobą zepsucie tego świata. Jednak nasze stare sposoby myślenia nie znikają; idą krok w krok za nami, barwiąc nasze podejście do praktyki duchowej. Ponieważ wszyscy zostaliśmy wychowani na dobrych konsumentów – mających na celu zdobycie jak najwięcej przy jak najmniejszym wkładzie – tę konsumpcyjną mentalność wnosimy, jako nauczyciele i uczniowie religii, prosto do naszej praktyki duchowej.
Choć większość z tego, co napisano poniżej, dotyczy nowszych uczniów, odnosi się to również do tych z nas, którzy praktykują Dharmę od lat i są obecnie postrzegani jako nauczyciele. My także musimy zastanowić się nad tym, jak wpłynęło na nas konsumpcyjne uwarunkowanie. Dopóki nie osiągniemy zwieńczenia ścieżki, pozostajemy niedoskonałymi czującymi istotami i uczniami Dharmy.
To, jak mentalność konsumpcyjna wpływa na praktykę duchową, jest tematem mojego stałego zainteresowania z wielu powodów. Mój pierwszy nauczyciel Dharmy, czcigodny Zopa Rinpocze, nieustannie mówił o „przywiązaniu do szczęścia wyłącznie tego życia”. Podkreślał, że motywacja jest kluczem do różnicy między działaniem, które jest Dharmą, a tym, które nią nie jest. Czy działaliśmy z myślą o poszukiwaniu szczęścia wyłącznie w tym życiu? Czy też działaliśmy z motywacją, która wykraczała poza naszą własną, chwilową przyjemność? Mówił, że działanie mające na celu wyłącznie nasz własny zysk w tym życiu przypomina zachowanie zwierząt.
Zwierzęta pomagają swoim przyjaciołom i szkodzą wrogom. Zwierzęta chcą mieć święty spokój, a część chce być „samcem alfa”. Jeśli, po odarciu z racjonalizacji i usprawiedliwień, naszymi działaniami kierują takie myśli, wówczas nie robimy pełnego użytku z naszego cennego ludzkiego życia i rzadkiej okazji, jaką daje nam ono do praktykowania Dharmy.
Nie były to dla mnie łatwe słowa do wysłuchania. Wcześniej uważałam się za dobrą osobę, a nawet pełną współczucia, duchową istotę. Kiedy jednak zaczęłam medytować i uczciwie przyjrzałam się swoim motywacjom, byłam na zmianę zszokowana i przerażona. Od tamtej pory jestem jednak wdzięczna Zopie Rinpocze, ponieważ już na samym początku wyrył w moim umyśle to, jak ważne jest bycie świadomym swoich motywacji i świadome pielęgnowanie tych pożytecznych. Nie oznacza to wcale, że mi się to udaje. Zdecydowanie częściej mój umysł jest obezwładniany przez myśli typu „chcę być szczęśliwa teraz… a przynajmniej chcę być szczęśliwa tak szybko, jak to możliwe”.
Mentalność konsumpcyjna, w której większość z nas na Zachodzie została dobrze wyszkolona, jest wyraźnie zakorzeniona w przywiązaniu do szczęścia wyłącznie w tym życiu. Jako uczennica Dharmy i tak zwana „nauczycielka”, przez lata zauważyłam u siebie takie tendencje w tym obszarze. Pisząc ten tekst, posługuję się więc inkluzywnym zaimkiem „my”, jednak to „my” jest bezpostaciowe. Może, ale nie musi, obejmować ciebie, czytelnika, lub mnie, autorkę, we wszystkich swoich zastosowaniach. (Na przykład, nie mam dzieci, więc słowo „my” oznaczające rodziców nie odnosi się do mnie). Nie chciałam jednak używać słowa „oni”, jakbym wykluczała ciebie i siebie lub wytykała innych palcami. Tak więc, kiedy czytasz „my” – jeśli to uderzenie w stół sprawia że odzywają się nożyce, przyjmij to na klatę”.
HOOKED (strony 63-64)
